Całkowita ślepota obu oczu sprawia, że dziewczynka nie widzi. Nie przełyka. Nie wstaje. Nie siada. Nie mówi. Musi być pampersowana. Do tego dochodzi niepełnosprawność umysłowa. Zdaniem biegłych nie ma żadnych szans na to, by stan zdrowia dziecka kiedykolwiek się poprawił.

Reklama

Przestali monitorować, zwlekali z cesarką

Szpital prowadzony przez starostwo w Lipnie oraz PZU, czyli ubezpieczyciel szpitala – mają zapłacić kwotę ponad miliona złotych. Walka o zadośćuczynienie trwała blisko 10 lat. Prócz zadośćuczynienia dziewczynka będzie otrzymywać comiesięczną rentę w wysokości 5 tys. złotych.

Gdyby nie to, że lekarze zaprzestali monitorować tętno płodu i zbyt późno zadecydowali o cesarskim cięciu – dziewczynka byłaby zdrowa. Biegli z Uniwersytetu Jagiellońskiego i włocławski Sąd Okręgowy nie mają co do tego żadnych wątpliwości.

To był poród jak z najgorszego koszmaru

Poród odbył się w nocy (z 24 na 25 lutego 2013 roku). Mama dziewczynki miała wówczas 17 lat. Pozywając szpital, napisała, że miała źle podłączoną kroplówkę, której igły nie umieszczono w żyle. Że nikt nie przejął się zielonym kolorem wód płodowych. Pęcherz płodowy przebito o 23.30. Położna dopiero o 2.15 powiadomiła lekarza o braku postępów w porodzie. Przez kolejną godzinę położna na zmianę z lekarzem kładli się na brzuchu rodzącej kobiety. Pojawił się dodatkowy krwotok i trudny do opisania ból. Wtedy zapadła decyzja o cesarskim cięciu… Tylko że już wtedy doszło do niedotlenienia i nieodwracalnych zmian u dziecka.

Szpital długo stał na stanowisku, że dziecko przyszło na świat z wadami wrodzonymi.

Zobacz także

Po ostatnim wyroku sądu władze szpitala nie złożyły apelacji.

Źródło: Nowości Dziennik Toruński

Piszemy też o:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama