Ostatnio trafiłam na Państwa stronie na informację, że być może jeszcze przed wakacjami wejdzie w życie nowy bon turystyczny. Nawet po 1000 zł na dziecko. Bardzo się ucieszyłam. Niestety nie wszyscy rodzice są tego samego zdania. Na różnych grupach w internecie wylewa się mnóstwo jadu na te biedne rodziny, które biorą pieniądze od państwa. No przecież jak dają, to bierzemy. Dzieci mają prawo wyjechać na urlop.

Reklama

Czekam na nowy bon, to jedyna szansa na wakacje dla moich synów

U nas w domu się nie przelewa, mieszkamy na wsi, nie ma gdzie dorobić. Mam najniższą krajową w sklepie, mąż dorabia ze zleceń jako elektryk i czasem na budowach. Kokosów z tego nie ma. Ciężko jest bardzo, szczególnie ostatnio. Ceny za spożywkę w markecie nas dobijają.

A przecież dzieciaki dorastają, potrzebują coraz więcej pieniędzy, na buty, ubrania, dobre jedzenie, nie jakieś byle co. Starszy Antek trenuje piłkę, chciałby wyjechać na kolonie. Młodszy Pawełek interesuje się komputerami, niestety u nas w domu mamy tylko starego gruchota.

Nie stać nas na to wszystko, czego chłopcy potrzebują, więc jakbyśmy dostali bon wakacyjny, byliby bardzo szczęśliwi. Bez pomocy spędzą wakacje w domu. A tak, jakby bon wszedł w życie, to może udałoby się wyskoczyć nad Bałtyk albo nawet do Bułgarii. To byłoby dla nich wielkie przeżycie, nigdy nie byliśmy za granicą.

Pomoc w tych czasach należy się wszystkim rodzinom, a szczególnie tym biednym, dlatego popieram bon turystyczny. Dla dzieciaków powinniśmy robić wszystko, co się da.

Zobacz także

Ania

Jeśli chcesz się podzielić swoją historią, napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl. Czytamy wszystkie listy i zastrzegamy prawo do wyboru najciekawszych oraz do ich redagowania lub skracania.

Zobacz też:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama