Pogrzeb odbył się 16 dni po tragicznej śmierci dziewczynek. 9 maja ich matka położyła córeczki spać, po czym sięgnęła po noże. Następnie rozpaliła za domem ognisko. Ciała dzieci wrzuciła do ognia. Sąsiedzi wiedzieli ognisko, ale nikomu nie przyszło do głowy, w jakim celu rozpaliła je Monika B. 10 maja rano kobieta wysłała SMS do matki, że „dzieci już nie ma” (inne media podają, że SMS brzmiał: „Zgubiłam dzieci”). Zaniepokojona babcia wkrótce odkryła, co naprawdę się stało.

Reklama

Żałoba po tragedii w Woli Szczucińskiej

Tata dziewczynek i najbliżsi pożegnali Nadusię i Oliwkę w sobotę, 25 maja. Ojciec położył na ich mogile ogromne serce z białych róż. Z szarfą: „Kochanym Córeczkom – tata”. Dziadkowie też wybrali białe róże. Mogiła tonęła w białych kwiatach. Górował nad nimi biały krzyż z dwoma tabliczkami.

Wiadomo, że 40-letnia matka leczyła się psychiatrycznie. Usłyszała zarzuty podwójnego morderstwa. Kara zależeć będzie od wyników śledztwa, w tym opinii biegłych.

Źródło: Super Express, Fakt

Piszemy też o:

Zobacz także
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama