Tamtego dnia moja młodsza siostra Natalia zadzwoniła do mnie z płaczem… – To koniec! – szlochała. – Powiedział mi, że alimenty będzie dawał, ale bawić się w tatusia nie zamierza! Zostawia mnie z dwumiesięcznym niemowlęciem!

Reklama

Niestety, najwyraźniej trafiła na nieodpowiedzialnego mężczyznę – kiedy okazało się, że Natalia jest w ciąży, partner próbował namówić ją na usunięcie.

Jakoś wtedy udało jej się go przekonać, by z nią nie zrywał, jednak kiedy już dziecko się urodziło, w opiekę nad maleństwem nie angażował się w ogóle. Zupełnie nie nadawał się na ojca.

Zaczęłam Natkę pocieszać:

– Na pewno poradzisz sobie sama. A w końcu znajdzie się ktoś, kto będzie dla Dawidka tatą, na jakiego on zasługuje. Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.

Zobacz także

Zarówno ja, jak i rodzice staraliśmy się wspierać ją, jak tylko mogliśmy, lecz mijały tygodnie, a Natalia nie była w stanie zapanować nad przygnębieniem. Zaczęliśmy się obawiać, że popadnie w depresję.

Znalazła grupę wsparcia

Któregoś dnia, wychodząc z pracy, zobaczyłam na komórce połączenie od Natalii sprzed kilku godzin. Zaniepokoiłam się, zwłaszcza że telefon pokazywał również kilka esemesów od niej. W pierwszym pisała, że Dawidek ma na buzi jakiś liszaj. W wiadomości roiło się od błędów, domyślałam się, jak zdenerwowana była moja siostra. Wiedziałam, że muszę do niej jak najszybciej zadzwonić, postanowiłam jednak sprawdzić przedtem kolejne wiadomości. W drugim pisała: „Trudno, poszukam porad w necie”. W trzecim: „Nieważne, znalazłam forum dla rodziców!”.

Wybrałam jej numer.

– Cześć, siostra – przywitała się, o dziwo, całkiem raźnym głosem. – Wiesz, na tym forum fajni rodzice są. Od razu mi któraś babka doradziła, co mam zrobić.

Ulżyło mi, że Natka nie została ze swoim problemem sama, jednak spytałam:

– Dobrze, ale mam nadzieję, że to nie są jacyś antyszczepionkowcy?

– No co ty, za kogo mnie masz? – spytała z urazą w głosie. – Przecież nie jestem ciemną babą. Po prostu mam dziecko od niedawna i czasem przyda się wsparcie innych matek, a skoro ty ani mama nie byłyście dostępne…

– Wcale nie uważam cię za „ciemną” – zapewniłam. – Cieszę się, że znalazłaś wsparcie, kiedy go potrzebowałaś.

Przez kilka następnych dni nie dzwoniła. W końcu to ja odezwałam się do niej.

– Ej, Natka, wszystko u ciebie w porządku? U ciebie i u małego?

– Tak, dzięki! – w jej głosie już w ogóle nie było dawnego przygnębienia. – Po prostu byłam zajęta. Dużo czasu spędzam na forum, okazuje się, że są matki jeszcze mniej doświadczone ode mnie, więc im doradzam. Administratorka grupy nawet spytała mnie, czy nie chciałabym moderować forum, zaufała mi. No i mówi, że mam „niezłe pióro”! – dodała już całkiem wesołym tonem.

Następnego dnia wysłała mi do pracy esemesa: „Sprawdź tę stronę!” i podpięła link. W wolnej chwili zerknęłam. Okazało się, że moja siostra założyła internetowy dziennik o sobie i swoim synku. Obok tytułu widniało duże zdjęcie mojego uśmiechniętego siostrzeńca.

Przeczytałam wstęp – Natka naprawdę potrafiła pisać tak, że chciało się to czytać.

Byłam dumna, że moja młodsza siostra dała radę zmienić swój życiowy dramat w coś pozytywnego.

Zawołałam koleżanki i pokazałam im stronę. Jedna z moich współpracownic od razu ją sobie zasubskrybowała.

Kilka dni później ta sama koleżanka zasugerowała mi, żebym doradziła Natalii nawiązanie współpracy z producentami mleka następnego, bo może wtedy dostawałaby do testowania ich produkty albo pieniądze za reklamę.

– Zasługuje na to – skwitowała. – Pokazuje macierzyństwo od kuchni. Odważna jest!

W wolnej chwili zajrzałam znowu na stronę Natki i… przywitał mnie tam widok jej nagiej piersi. Moja siostra pokazywała, jak karmi małego.

Nie było to bynajmniej zdjęcie ilustracyjne, na którym widać po prostu główkę dziecka przy piersi, a instruktaż, w którym na kolejnych zbliżeniach Natka przedstawiała różne sposoby podawania piersi niemowlęciu. Widać było wszystkie szczegóły anatomiczne…

Jestem za karmieniem dziecka piersią na żądanie – w parku, galerii handlowej czy restauracji… jednak przecież karmiąca matka nie obnaża się do tego stopnia! A przechodnie nie podchodzą do niej, żeby z bliska obejrzeć sobie jej biust, wręcz starają się omijać karmiącą kobietę wzrokiem. Tymczasem Natalia opublikowała swoje roznegliżowane zdjęcia w internecie, gdzie mógł je zobaczyć każdy!

„Kasia robi striptiz, ha ha!” – zaśmiewali się kuzyni

Nagle wróciło do mnie wspomnienie z wakacji, które w dzieciństwie spędzałyśmy z rodzicami nad morzem. Słońce mocno mnie poparzyło i mama próbowała mi pomóc, smarując skórę kremem. Ściągnęła mi ramiączka kostiumu kąpielowego i opuściła jego górę poniżej linii oparzenia.

Krępowałam się, że na plaży muszę być półgoła, pomimo że miałam dopiero osiem lat i byłam płaska jak deska. Jednak ból był ważniejszy niż wstyd i po prostu pozwoliłam mamie robić to, co miało mi pomóc.

Wtedy tata zauważył znajomych. Mieli kamerę wideo. Zachwycony poprosił ich, by na pamiątkę sfilmowali i nas… Miesiąc później dostaliśmy od nich kasetę z nagraniem. Na widok swoich półnagich ujęć popłakałam się i uciekłam z pokoju. Nikt nie potrafił wtedy wymontować tej scenki z nagrania, dlatego rodzice po prostu przy kolejnych „seansach” przewijali ten fragment filmu. Niestety, kilka miesięcy później podczas wizyty cioci sześcioletnia Natalia chciała się pochwalić kuzynom, że występuje w filmie, i włączyła nagranie. Nie pomyślała o tym, żeby przewinąć fragment, którego tak się wstydziłam.

„Kasia robi striptiz!” – śmiali się chłopcy.

Przeżyłam to okropnie, właściwie odchorowałam. Rodzice kasetę schowali, a Natce zrobili kazanie, jednak ja długo nie mogłam mojej siostrze wybaczyć bezmyślności. Nie chciałam się z nią bawić, nie odzywałam się do niej. W końcu się popłakała. Zrobiło mi się jej wtedy żal i w końcu pozwoliłam, by incydent poszedł w niepamięć.

Teraz jednak, patrząc na zdjęcia roznegliżowanej Natalii, pomyślałam, że granice wstydu u mojej siostry są po prostu w innym miejscu. Mnie te jej fotografie raziły.

Zadzwoniłam do niej.

– Słuchaj, czy trochę nie przesadzasz z tą otwartością na swoim blogu? – spytałam.

– O co ci chodzi?

Wyjaśniłam.

– Nie bądź hipokrytką – zirytowała się.

– Dziecko karmić naturalnie tak, ale już pierś jest nienaturalna?

– Nie o to chodzi. Skoro już wstawiłaś fotki, mogłaś chociaż obciąć sobie głowę, żeby nie było wiadomo, że to ty…

– „Obciąć sobie głowę”! – parsknęła.

– Sprowadzić się do roli przedmiotu, samych cycków? Mam głowę, potrafię myśleć, jestem dorosła i nie wstydzę się tego, że jestem kobietą. Akceptuję siebie w roli matki, pomimo że ojciec mojego dziecka nie chciał mojego macierzyństwa zaakceptować. Powinnaś być ze mnie dumna, a ty mnie krytykujesz?

Nie chciałam, by znów skupiła się na tym, że jest samotną matką, kiedy blog pomógł jej wyjść z pogranicza depresji. I cóż, była dorosła, mogła robić, co uważała za słuszne. Skoro nie krępowało jej pokazywanie własnego gołego biustu, nie mogłam jej tego zabronić…

Na całe szczęście siostra posłuchała rady

Koleżanka co kilka dni mówiła mi, jak podziwia Natalię za sposób prowadzenia bloga, minęło jednak kilka tygodni, zanim znów zdobyłam się na zajrzenie na stronę siostry.

Tym razem z ulgą przekonałam się, że zdjęcie jej piersi już nie widnieje na eksponowanym miejscu. Niestety, chwilę później zobaczyłam, że Nata nie omieszkała opisać ostatnich problemów zdrowotnych, jakie przytrafiły się mojemu siostrzeńcowi. Obfotografowała odparzenia jego pupy i zdjęcia zamieściła na stronie. Poczułam złość. Zadzwoniłam do niej.

– Naprawdę musiałaś pokazywać Dawidka na golasa?!

– Co ty, niemowlęcia się brzydzisz? Sama masz dwoje dzieci…

– Nie brzydzę się, co ty mówisz! Chodzi mi o to, że biedny mały nawet nie wie, że świeci pupą na cały internet…

– Niemowlaka mam prosić o pisemną zgodę? – fuknęła Natalia.

– Oczywiście, że nie! I właśnie dlatego nie powinnaś pokazywać takich zdjęć! Przecież ciebie łatwo zidentyfikować, pokazujesz swoją twarz, więc i on od razu będzie łatwy do zidentyfikowania!

Roześmiała się.

– Jemu jest chyba wszystko jedno.

– Teraz! Ale nawet się nie obejrzysz, a minie parę lat i już będzie rozumiał, co to wstyd, skrępowanie… Przecież pokazujesz intymne części jego ciała! A jeśli jego rówieśnicy się o tym dowiedzą? Wiesz, jak to jest, kiedy ktoś mówi, że zrobiłaś striptiz?! – przypomniałam jej swoją traumę sprzed lat.

Na szczęście moja siostra wreszcie poszła po rozum do głowy i wykasowała roznegliżowane zdjęcia Dawidka.

Myślę, że będzie już pamiętać o tym, że któregoś dnia jej starszy już synek może trafić na ślady dziennika, który pomógł jego mamie na pierwszym etapie samotnego macierzyństwa…

Katarzyna, 30 lat

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama