Poszłam do tego przedszkola pewna, że mój syn będzie miał w grupie dzieci na podobnym poziomie. Okazało się, że większość biega jeszcze w pampersie. Nie rozumiem, jak rodzice mogą do tego dopuszczać.

Reklama

Panie udają, że nie widzą

Nie twierdzę, że odpieluchowanie dziecka to łatwa sprawa, sama biegałam za Kacperkiem ze ścierką kilka dni. Ale czułam, że trzeba to zrobić jak najszybciej, a nie czekać, aż panie w przedszkolu zrobią to za mnie. Chodzi o higienę, to obowiązek wobec dziecka. Potrzeba dyscypliny, konsekwencji, wiadomo, ale kto powiedział, że będzie prosto?

Poza tym naprawdę współczuję tym dzieciom. 3-, 4-latki w pieluchach – jak one się czują w tym przedszkolu, widząc inne dzieci siadające na nocnik. Po co fundować im dodatkowy stres, wystarczy, że zaczynają nowy etap w życiu, to już jest wielkie przeżycie.

W naszym przedszkolu panie na razie przymykają oko na tych wszystkich ananasów w pieluszkach. Pewnie udają, że nie widzą, ale od września się zacznie. Która przedszkolanka chciałaby zmieniać pampersy takiemu dużemu dziecku, to zadanie dla rodziców.

Zastanawiam się, skąd się bierze taka postawa wśród rodziców – czy to lenistwo, czy jeszcze co innego? A może teraz taka moda, żeby nie stresować dziecka i pozwalać mu chodzić w pampersie, ile chce?

Zobacz także

Kinga

Od Redakcji: Jeśli chcesz się podzielić swoją historią, napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl. Czytamy wszystkie listy i zastrzegamy prawo do wyboru najciekawszych oraz do ich redagowania lub skracania.

Zobacz też:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama